Właśnie ukazał się kwietniowy numer Charakterów, a w nim Moje opowiadanie o IPON
niedziela, 25 marca 2012
niedziela, 18 marca 2012
Ja
Ja, mała plamka na mapie świata
Ja, spalony słońcem życia kłos żyta
Zbędny element układanki
który został narzucony od górnie
środa, 9 listopada 2011
Moja przygoda z pewnym portalem
Na początku, gdy zakładałem internet, byłem stanowczym przeciwnikiem
jakichkolwiek znajomości nawiązanych w wirtualnym świecie. Wiele się mówiło, o różnych
przepadkach, że ludzie na czatach podają się za kogoś innego, niż są
naprawdę, ale chciałem mieć internet, by rozwijać swoją wielką pasje, jaką
jest muzyka. Ach, ile ja nocy nie przespałem tylko dlatego, że znalazłem
coś ciekawego o ulubionym zespole, lub teledysk. Po pewnym czasie, gdy
już wszystko co mnie interesowało przeczytałem, obejrzałem chyba tysiące
teledysków, zacząłem się zastanawiać, co dalej zrobić z wynalazkiem, który zrewolucjonizował sposób komunikowania się między ludźmi. Właściwie po co mi internet?-pytałem samego siebie...
Moja siostra pisała na różnych czatach a szczególnie na czaterii. W którąś
niedziele dałem się namówić na samodzielne wejście na czat do pokoju
dla niepełnosprawnych. Muszę przyznać, że spodobało mi się na tyle, by
stać się stałym bywalcem tego wirtualnego pokoju. Wszystko było ładnie, pięknie,
tylko dość często wchodziły różne osoby i strasznie wyzywały pozostałych użytkowników w tym również i mnie. Ponieważ nie lubię chamstwa i sam nie używam języka brukowego, strasznie bolało jak pisali o nas kaleki itp.
Któregoś dnia po takiej dość poważnej „akcji” kolega podał mi adres nowej, nieznanej strony mówiąc, żebym nie siedział tu. Ja wielce
ostrożny ze względu na wszelkie wirusy itp., pomyślałem że dał mi stronę
z wirusami. Lecz moja ciekawość wygrała. Kliknąłem na link, i moim oczom
pokazała się strona Internetowego Portalu Osób Niepełnosprawnych. Od
razu uderzyła mnie oprawa graficzne, ciepła, bardzo dużo różnych zdjęć
użytkowników, forum, na którym były ciekawe tematy oraz czat, na który
postanowiłem wejść.
I tak właśnie zrobiłem. Mimo, że było mniej osób niż na Interii, to
pierwszą rzeczą którą dało się wyczuć, to że osoby nie tylko znały się
„wirtualnie”, ale to były realne znajomości. I to właśnie zdecydowało, że
stopniowo wycofałem się z interii.
Początkowo było bardzo ciężko nawiązać znajomości, nawet przez chwilę
chciałem wrócić na Interie, ale kilka osób przekonało mnie, że z czasem
będzie lepiej. I było tak jak mówili. Im więcej pisałem, tym więcej osób
mnie rozpoznawało, powoli zawiązywały się pierwsze znajomości, które z
czasem przerodziły się w przyjaźnie. Nie lada wyzwaniem było pierwsze
regionalnie spotkanie w Katowicach, które odbyło się styczniu, czyli dwa
miesiące od wejścia na IPON. Pamiętam że bardzo się bałem, ale zarazem
byłem bardzo podniecony, że poznam osoby na żywo, które na czacie były
tylko nickami. Wszedłem do kawiarni, gdzie spotkanie się odbywało i
zostałem bardzo serdecznie przywitamy przez osoby, które były tam. Już
nie byłem dla nich tylko nickiem, ale równym kolegą.
Śmialiśmy się, rozmawialiśmy na różne tematy, między innymi o tym jak
powstał Ipon. Teraz, po tych latach, uważam że to spotkanie było jakimś
małym krokiem w samodzielność. Byłem bardzo szcześliwy i dumny z siebie,
że w ogóle odważyłem się na ten krok. Po spotkaniu już było mi łatwiej
pisać na czacie.
Z miesiąca na miesiąc czułem się coraz bardziej pewniejszy siebie,
miałem coraz więcej znajomych. Wszystko było pięknie, lecz gdzieś w
świadomości wiedziałem, że muszę zrobić jeszcze jeden krok w kierunku
dalszego rozwoju siebie samego.
Mianowicie jechać na zlot portalu. Na spotkaniach miałem możliwość zobaczyć kolegów tylko z danego regionu, a na zloty przyjeżdzają ludzie z całej Polski.
Znajomi z czatu przez dłuższy czas dość intesywnie namawiali mnie żebym jechał i dał się im poznać, lecz ja podchodziłem do tego sceptycznie. Aż w końcu mniej więcej dwa lata od wejścia na IPON, padła decyzja, „Tak, jadę na zlot”.
Dokładnie pamiętam uczucie jakie towarzyszyło mi rano w dzień wyjazdu. Byłem bardzo szczęśliwy ale jednocześnie pojawiała się obawa, jak ludzie, których znam z wirtualnego świata odbiorą mnie w rzeczywistym świecie. Mówię niewyraźnie, więc co będzie jak przez to zostanę wyśmiany i odtrącony przez grupę. Wszystkie negatywne myśli zniknęły już po przybyciu na miejsce zlotu. Szczerze nie spodziewałem się aż tak miłego i ciepłego przywitania przez „starych wyjadaczy”. Nawet jeden kolega przywitał mnie hasłem „Witaj na pokładzie”, wtedy naprawdę poczułem się o wiele pewniej. Przez cały pobyt czułem się wyśmienicie. Wspólne zabawy, rozmowy aż po świt sprawiły, że poczułem się jak w rodzinie. Lecz to co fajne szybko się kończy, tak szybko zleciał zlot. Bardzo ciężko było się pożegnać i wrócić do rzeczywistości.
Po przyjeździe do domu, jak już moje emocje opadły, poczułem w sobie, że na zlocie nie tylko poznałem ludzi, i wyśmienicie się bawiłem, ale z zakompleksionego chłopaka który jechał na zlot, powoli stawałem się bardziej pewniejszy siebie, który zaczyna pozbywać się własnych kompleksów. Również na zlocie poznałem osoby, które podobnie jak ja mają takie same gusta muzyczne, którymi już po powrocie do domu wymienialiśmy się na forum i czacie. Przed wyjazdem ktoś mi napisał, że jeśli raz pojadę na zlot, to już będzie mnie ciągło, aby jezdzić regularnie. I miał racje.
W tym miesiącu, mija 6 lat od kiedy zalogowałem się na IPON. I do tej pory, gdy jeżdze na zloty odczuwam taką samą adrealine jak w czasie mojego pierwszego zlotu, są samą radość z możliwości spotkań ludzi w rzeczywistym świecie. IPON stał się moją pasją i sposobem na życie
jakichkolwiek znajomości nawiązanych w wirtualnym świecie. Wiele się mówiło, o różnych
przepadkach, że ludzie na czatach podają się za kogoś innego, niż są
naprawdę, ale chciałem mieć internet, by rozwijać swoją wielką pasje, jaką
jest muzyka. Ach, ile ja nocy nie przespałem tylko dlatego, że znalazłem
coś ciekawego o ulubionym zespole, lub teledysk. Po pewnym czasie, gdy
już wszystko co mnie interesowało przeczytałem, obejrzałem chyba tysiące
teledysków, zacząłem się zastanawiać, co dalej zrobić z wynalazkiem, który zrewolucjonizował sposób komunikowania się między ludźmi. Właściwie po co mi internet?-pytałem samego siebie...
Moja siostra pisała na różnych czatach a szczególnie na czaterii. W którąś
niedziele dałem się namówić na samodzielne wejście na czat do pokoju
dla niepełnosprawnych. Muszę przyznać, że spodobało mi się na tyle, by
stać się stałym bywalcem tego wirtualnego pokoju. Wszystko było ładnie, pięknie,
tylko dość często wchodziły różne osoby i strasznie wyzywały pozostałych użytkowników w tym również i mnie. Ponieważ nie lubię chamstwa i sam nie używam języka brukowego, strasznie bolało jak pisali o nas kaleki itp.
Któregoś dnia po takiej dość poważnej „akcji” kolega podał mi adres nowej, nieznanej strony mówiąc, żebym nie siedział tu. Ja wielce
ostrożny ze względu na wszelkie wirusy itp., pomyślałem że dał mi stronę
z wirusami. Lecz moja ciekawość wygrała. Kliknąłem na link, i moim oczom
pokazała się strona Internetowego Portalu Osób Niepełnosprawnych. Od
razu uderzyła mnie oprawa graficzne, ciepła, bardzo dużo różnych zdjęć
użytkowników, forum, na którym były ciekawe tematy oraz czat, na który
postanowiłem wejść.
I tak właśnie zrobiłem. Mimo, że było mniej osób niż na Interii, to
pierwszą rzeczą którą dało się wyczuć, to że osoby nie tylko znały się
„wirtualnie”, ale to były realne znajomości. I to właśnie zdecydowało, że
stopniowo wycofałem się z interii.
Początkowo było bardzo ciężko nawiązać znajomości, nawet przez chwilę
chciałem wrócić na Interie, ale kilka osób przekonało mnie, że z czasem
będzie lepiej. I było tak jak mówili. Im więcej pisałem, tym więcej osób
mnie rozpoznawało, powoli zawiązywały się pierwsze znajomości, które z
czasem przerodziły się w przyjaźnie. Nie lada wyzwaniem było pierwsze
regionalnie spotkanie w Katowicach, które odbyło się styczniu, czyli dwa
miesiące od wejścia na IPON. Pamiętam że bardzo się bałem, ale zarazem
byłem bardzo podniecony, że poznam osoby na żywo, które na czacie były
tylko nickami. Wszedłem do kawiarni, gdzie spotkanie się odbywało i
zostałem bardzo serdecznie przywitamy przez osoby, które były tam. Już
nie byłem dla nich tylko nickiem, ale równym kolegą.
Śmialiśmy się, rozmawialiśmy na różne tematy, między innymi o tym jak
powstał Ipon. Teraz, po tych latach, uważam że to spotkanie było jakimś
małym krokiem w samodzielność. Byłem bardzo szcześliwy i dumny z siebie,
że w ogóle odważyłem się na ten krok. Po spotkaniu już było mi łatwiej
pisać na czacie.
Z miesiąca na miesiąc czułem się coraz bardziej pewniejszy siebie,
miałem coraz więcej znajomych. Wszystko było pięknie, lecz gdzieś w
świadomości wiedziałem, że muszę zrobić jeszcze jeden krok w kierunku
dalszego rozwoju siebie samego.
Mianowicie jechać na zlot portalu. Na spotkaniach miałem możliwość zobaczyć kolegów tylko z danego regionu, a na zloty przyjeżdzają ludzie z całej Polski.
Znajomi z czatu przez dłuższy czas dość intesywnie namawiali mnie żebym jechał i dał się im poznać, lecz ja podchodziłem do tego sceptycznie. Aż w końcu mniej więcej dwa lata od wejścia na IPON, padła decyzja, „Tak, jadę na zlot”.
Dokładnie pamiętam uczucie jakie towarzyszyło mi rano w dzień wyjazdu. Byłem bardzo szczęśliwy ale jednocześnie pojawiała się obawa, jak ludzie, których znam z wirtualnego świata odbiorą mnie w rzeczywistym świecie. Mówię niewyraźnie, więc co będzie jak przez to zostanę wyśmiany i odtrącony przez grupę. Wszystkie negatywne myśli zniknęły już po przybyciu na miejsce zlotu. Szczerze nie spodziewałem się aż tak miłego i ciepłego przywitania przez „starych wyjadaczy”. Nawet jeden kolega przywitał mnie hasłem „Witaj na pokładzie”, wtedy naprawdę poczułem się o wiele pewniej. Przez cały pobyt czułem się wyśmienicie. Wspólne zabawy, rozmowy aż po świt sprawiły, że poczułem się jak w rodzinie. Lecz to co fajne szybko się kończy, tak szybko zleciał zlot. Bardzo ciężko było się pożegnać i wrócić do rzeczywistości.
Po przyjeździe do domu, jak już moje emocje opadły, poczułem w sobie, że na zlocie nie tylko poznałem ludzi, i wyśmienicie się bawiłem, ale z zakompleksionego chłopaka który jechał na zlot, powoli stawałem się bardziej pewniejszy siebie, który zaczyna pozbywać się własnych kompleksów. Również na zlocie poznałem osoby, które podobnie jak ja mają takie same gusta muzyczne, którymi już po powrocie do domu wymienialiśmy się na forum i czacie. Przed wyjazdem ktoś mi napisał, że jeśli raz pojadę na zlot, to już będzie mnie ciągło, aby jezdzić regularnie. I miał racje.
W tym miesiącu, mija 6 lat od kiedy zalogowałem się na IPON. I do tej pory, gdy jeżdze na zloty odczuwam taką samą adrealine jak w czasie mojego pierwszego zlotu, są samą radość z możliwości spotkań ludzi w rzeczywistym świecie. IPON stał się moją pasją i sposobem na życie
czwartek, 13 października 2011
Jacuś
Czujesz już milutkie ciepło, ogrzewa Twoje ciałko
Słyszysz, jak Twoi bracia wołają Cię do wiecznej zabawy
Powoli idziesz tam, za most, gdzie jest pole dorodnej kończyny
Dzięki Ci że byłeś u Nas, za chwile zabawy, uśmiechu
Myślę, że kiedyś Tam się spotkamy... :-)
środa, 12 października 2011
Mały Wojownik
Mały wojownik walczy do końca
A gra jest poważna
Mały wojownik, nie chce już iść za tęczowy mostek
Chociaż brak mu sił
Chce jeszcze chodź przez moment czuć
Miłość którą mu dałem
niedziela, 28 sierpnia 2011
Ja i Kuba
Dobrze jest Nam ze sobą w jednym domku
Ty wielki, chodź malutki indywidualista
I Ja, mały człowiek wrzucony w wielki wir życia
Jak bracia mamy wspólne cechy
Idziemy zawsze swą ścieżką,
Samotni, Ty z wyboru, Ja bo On tak chce
W dzień opiekuję się, daje Ci wszystko co potrzebujesz
Czyli wodę, jedzonko oraz spokojny sen.
Ale gdy po ciężkim dniu wracam już po zmroku do domu
Ty wypatrujesz mnie, jakbyś naprawdę martwił się o mnie
Wchodzę do pokoju, blask światła pada na Twój domek
I telepatycznie dajemy sobie znak, że wszystko jest ok :)
poniedziałek, 25 lipca 2011
Kim jest..
Kim jest Ta twarz, nikomu niepotrzebna
Kim jest Ta dusza, skazana na pustkę
Czym jest to serce, krwawiące z samotności
Czym są marzenia, marzenia które palą się na stosie zapomnienia
Przejść na tamtą stronę i zadać ból najbliższym
Pozostać, uśmiechając się, i umrzeć za życia
Kim jest Ta dusza, skazana na pustkę
Czym jest to serce, krwawiące z samotności
Czym są marzenia, marzenia które palą się na stosie zapomnienia
Przejść na tamtą stronę i zadać ból najbliższym
Pozostać, uśmiechając się, i umrzeć za życia
wtorek, 14 czerwca 2011
We dwoje
Jeśli pisana mi jest samotność
To tylko samotność we dwoje
Rano w milczeniu zjeść śniadanie
Bez słowa zanurzyć się w tłum
I iść prosto przed siebie
Po całym dniu pracy
Wrócić do domu w przekonaniu że
Ktoś, kto z niecierpliwością czeka
By podzielić się mijającym dniem
poniedziałek, 30 maja 2011
Kobieta
Kobieta jest siostrą samego szatana
Posiada umiejętny dar łapania w swoje szpony
Kusi swą inteligencją, seksapilem gestem
Gdy już wydaje Ci się, że już masz ją Tylko dla siebie
Dokonuje ostatecznego ciosu, niszczy Cie bezpowrotnie
Kobieta jest siostrą samego szatana
Wiesz dobrze, że nigdy nie będziesz z nią
Ale za jedna noc z nią oddasz swe życie
Zachwycać się jej boskim, nagim ciałem
Czuć chociaż przez chwile, że jesteś coś wart
środa, 25 maja 2011
Nergal
Od początku wiedziałeś co chcesz robić
Swą wizje świata, w którym każdy człowiek jest wolny
Myśli, kocha robi co sam chce, bez zniewolenia
Ciężką pracą, zaparciem doszedłeś tam gdzie nie każdy może
Twoja scena, Twoja bitwa, Twoja wolność
Gdy przeznaczenie zesłało białą Dame
Źeby złamać cię
Nie poddałeś się, jak prawdziwy wojownik
Rozegrałeś wojnę, którą zwyciężyłeś
czwartek, 12 maja 2011
Sam
Samotność jak dla Ciebie
Nikt nie zaprzeczy, że tak nie jest
Już na początku to jest przykazane
Spada to jak plaga na nielicznych
Bóg wybiera bez namysłu przydzielając dobrego pięknego anioła
Lubi przyglądać się jak umierasz za życia
Jesteś jak Odyseusz który nigdy nie wróci do swej Itaki
Uśmiechasz się do wszystkich a w środku coś cie niszczy
piątek, 29 kwietnia 2011
Przyjaciel
Przyjaciel nie musi być blisko Nas
Przyjaciel rozumie bez zbędnych słów
Jest zawsze na właściwym miejscu
Zaraża optymizmem, pokazuje,
że otaczający świat jest dobry,
Tylko trzeba umieć z niego brać ile się da
środa, 30 marca 2011
Łzy
Nigdy więcej nie zobaczę słońca. Jeśli otworze oczy widzę mrok.
Moje uszy są martwe, to cisza objęła mnie
Swoim czarnym płaszczem i rani do krwi
Moje gorzkie łzy są jedynym kompanem życia
Moje uszy są martwe, to cisza objęła mnie
Swoim czarnym płaszczem i rani do krwi
Moje gorzkie łzy są jedynym kompanem życia
czwartek, 17 lutego 2011
Maska
Co dzień rano po przespanej nocy spoglądam w lustro i wydaje mi się, że zależnie od dnia przybieram różne maski. Maska spokoju i pewności, nie ma takiej rzeczy która mi się nie uda, wszystko przyjdzie z czasem, więc tylko być sobą i czekać na to. Maska człowieka zakompleksionego. Człowieka, który pomimo że, zna opinie na swój temat, nie wierzy w siebie. Nie oszukujmy się, mowa to podstawa w tym świecie a moją jest kiepsko przy pierwszym spotkaniu, może przez to czasami czuje się trochę na uboczu świata. Maska małego człowieka, po części wiąże się z poprzednią. Wtedy sam w swych oczach widzę lęk, strach, przeklinam moje życie. Wyobrażam sobie wtedy świat w czarnej barwie, bez nikogo, kogo kocham ja siedze sam w fotelu w pustym domu i czekam na swój koniec. Ale przecież tylko słabi ludzie mają tą maską na stałe, a ja nie zaliczam się do nich, bo nie chcę. Nie chcę zbudzać litości u każdego kto się na mnie popatrzy, bo mówię tak jak mówię. Niech mnie oceniają za wiedzę, którą mam.
Uff wyrzuciłem to z Siebie, lepiej mi o wiele. Idzie powoli wiosna, wszystko rodzi się do życia ja też przecież tyle mam do zdobycia a prawie nic do stracenia. W marcu jade zaś na zlot do Zakopanego, naładuję się pozytywną energią, A co tam się będzie działo to już po zlocie Wam napiszę:))
Pochwale się :)
Moje wiersze trafiły do szkolnej gazetki mojego liceum. I właśnie z tego miejsca serdecznie dziękuję Pani Aldonce, za tą możliwość.
sobota, 12 lutego 2011
Marzyciel
Jestem marzycielem, żyję swoim życiem
Wciąż próbuje zrozumieć świat.
Chodź ma dużo przyjaciół
Wie, że jest tylko małym samotnym człowiekiem
Wciąż próbuje zrozumieć świat.
Chodź ma dużo przyjaciół
Wie, że jest tylko małym samotnym człowiekiem
wtorek, 8 lutego 2011
Cierpienie
Nie chciałbym żeby ktoś widział jak płacze
Jak pokazuje całemu światu moją słabość i ból
Siedzę w starym bujanym fotelu w około mnie pustka
Samotność obejmuję mnie swym mrocznym płaszczem
Marzenia o kimś bliskim, ciepłym spojrzeniu, ognisku spaliły się na proch
środa, 22 grudnia 2010
piątek, 3 grudnia 2010
Na luzie
Moje kochane Antyradio organizuje mikołajki w poniedziałek. Ja już mam opowiadanie ktore dam na konkurs
Wracając z tegorocznej balangi Andrzejkowej w Orawce spotkała mnie do dziś nie wyjaśniona przygoda. Udając się w drogę powrotną do domu autem wraz z Przemkiem, jechaliśmy w kierunku Katowic Zakopianką. Pogoda tego popołudnia była fatalna. Śnieg, zawieje i zamiecie, po prostu zima w najgorszym tego słowa znaczeniu. Droga dłużyła się przez gigantyczne korki, więc postanowiłem troszkę się przespać. Nagle obudziło mnie stukanie w szybę, Zerwałem się, otworzyłem okno. Patrze, a tu sam wielki Mikołaj stanął mi przed oczami. Zaczęliśmy rozmawiać na róźne tematy. Mikołaj znał moje największe marzenia, i powiedział, że może spełnić jakieś marzenie, „Cóż Tomku, kobiety Ci nie pomogę wybrać, bo na to nie mam wpływu, ale wiem że jesteś szalonym rockowcem”- powiedział Mikołaj. Zaprosił mnie do swoich sań, które paliły się do lotu i polecieliśmy do siedziby mojego ukochanego Antyradia. Gdy już dojechaliśmy do Katowickiej siedziby Antyradia, już od progu przywitali mnie i Mikołaja Mariolka i Smolo. Wiedzieli dobrze, że jestem oddanym fanem tej stacji, więc oprowadzili mnie po całej siedzibie radia, czyli pokazali wszystko od kuchni. Na końcu weszłem do pokoju, gdzie Jah Jah z Kasprolem przygotowywali program o wielkiej czwórce. Zaproponowali mi prowadzenie części audycji poświęconej Metallice. Bez wachania zgodziłem się i od razu zacząłem się przygotowywać do mej części. No i nadszedł mój czas antenowy. Już Jah Jah mnie zapowiadał.... aż nagle Przemek krzyczy „Tomek, wstawaj, dojechaliśmy”, prawdę mówiąc, byłem lekko zły, że w takim momencie mnie obudził. Po przyjściu do domu, jak zawsze rozpakowałem swój plecak i o dziw w moim plecaku znalazła się płyta DVD „The Big 4”! Do dziś nie mogę zrozumieć czy to był tylko sen a może to się naprawdę wydarzyło.
wtorek, 30 listopada 2010
Chciałbym
Chciałbym mieć w sobie tyle siły, żeby własny strach pokonać
Wstać rano w promieniach słońca, i powiedzieć wszystko dziś się uda
Zabić w Sobie lęk przed krwawą, przeszywającą ciało samotnością
Mieć poczucie, że moje marzenia nie są daremne, że kogoś moja osoba obchodzi
Żeby ktoś we mnie widział cały swój świat, a ja w nim, bez względu ma wszystko
Lecz teraz stoję w martwym punkcie, nie wiem co przyniesie nowy dzień
Niby mam wszystko ale jednak czegoś mi brak
Subskrybuj:
Posty (Atom)




